piątek, 26 lipca 2013

Rozdział II


                                   
                                                 
Drogi pamiętniku !

              Wczoraj, gdy czyta
łam książkę stało się coś, o czym nawet nie śniłam. Dosłownie z nicości wyszedł mój wymarzony chłopak! Miał brązowe włosy, duże oczy tego samego koloru, był dobrze zbudowany, wysoki… po prostu ideał.
Z pocz
ątku trochę się bałam, ale gdy zaczął mówić, strach przeminął. Jego piękny głos rozpieszczał moje uszy niczym aksamit dotyk. Pytał ile mam lat, czy mam chłopaka… wydało mi się to trochę dziwne, ale może ma względem mnie jakieś zamiary ?
 Gdy odszedł długo o nim myślałam. Pragnęłam by znowu był przy mnie, odpędzając wszechogarniające mnie uczucie samotności. Choć znałam go zaledwie od kilku minut, czułam się przy nim bezpiecznie, wiedziałam, że mogę mu zaufać.
Zostawił mi swój numer telefonu. Chyba już nie wytrzymam, zadzwonię do niego.

Gdy dopisała ostatnie słowa, chwyciła za telefon i wykręciła numer Toma.
Serce biło jej jak szalone, bała się. A co jeśli to nie jego numer ? Każdy jeden sygnał doprowadzał ją do szaleństwa. Chciała wreszcie usłyszeć jego głos. Zamiast tego wkrótce włączyła się poczta głosowa. „Hej, tu Tom, nie mogę rozmawiać, po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość”. „Cześć Tom, tu Rebbeca…” powiedziała, po czym rozłączyła się. Dlaczego nie odbiera? Może zrobił to specjalnie? A co jeśli dał jej swój numer tylko przez grzeczność? Jeśli jej ideał wcale nie jest taki idealny?
Usiadła na parapecie i spoglądała w dal. Długo nie mogła się pogodzić z tym, że jej ukochany, a za razem nieznajomy nie oddzwonił.

                                                               ***

Następnego dnia była bardzo przygnębiona. Od rana siedziała na werandzie, która była dla niej magicznym miejscem. Na jej kolanach leżała ukochana kotka Bella, którą dostała od babci, zanim ta zmarła. Od tamtej pory kotka była jej najlepszą przyjaciółką, z którą rozstawała się tylko, gdy szła do szkoły.
- Co kochana, smutno ci? Nie tobie jednej. – powiedziała, głaszcząc Bellę po grzbiecie. – Obiecaj mi, że ty jedna mnie nigdy nie zostawisz – wyszeptała i przytuliła ją mocno do siebie.

     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz