Droga
do szkoły bardzo jej się dłużyła. Miała wrażenie, że idzie już ponad godzinę,
tym czasem minęło niespełna dziesięć minut. Na drzewach świeżo pokrytych
śniegiem siedziały ptaki, a ona, leniwie i bez przekonania, wodziła wzrokiem za
jednym z nich, przelatującym pomiędzy gałęzią, a linią telefoniczną. Słońce
delikatnie świeciło, dając niewiele ciepła, jednak wystarczająco dużo, by
pokrzepić duszę człowieka. Dzięki temu, Rebbeca nabrała otuchy i znacznie
lepiej jej się szło, pomimo że maszerowała samotnie i w milczeniu.
Jakby
promienie stopiły lód w jej sercu. Te same rzeczy, widziane z innej perspektywy
okazały się być w rzeczywistości piękne i wspaniałe. -Punkt widzenia zależy od
układu odniesienia- przypomniała sobie słowa jednego z nauczycieli.
Dotarłszy
do szkoły, po raz pierwszy od bardzo dawna, nie chciało jej się płakać. Wręcz
przeciwnie, uśmiechnęła się do przypadkowo napotkanego nauczyciela i zagadała
do jednego ze znajomych. Niektórzy nawet się za nią odwracali, nie mogąc poznać
w dziewczynie dawnej Rebbecy.
Po
klasie przeleciał szmer. Nauczycielka patrzyła na nich nieprzyjemnym wzrokiem i
tylko czekali aż wypowie słowa „wyciągamy karteczki”. Nie czekali długo. Już po
dwóch minutach pytania widniały na tablicy. Rebbeca ujrzawszy ich treść nie
wiedziała, czy śmiać się czy płakać. -Nie jestem kosmitą żeby na nie
odpowiedzieć- niemo oznajmiła nauczycielce, która właśnie przechadzała się
pomiędzy ławkami, chcąc sprawdzić, czy aby na pewno nikt nie ściąga. Spojrzała
jeszcze raz na swoją kartkę. –Czas coś napisać – i zaczęła pisać, najszerzej
jak się tylko dało, wszystkie myśli, jakie jej w tym momencie przychodziły na
myśl. Ponieważ sztuka pisania szła jej znakomicie, nie miała problemu z
napisaniem niemalże powieści, na podstawie praktycznie jednej informacji.
Pisała to samo na tysiąc różnych sposobów, tak, że po chwili jej pusta dotąd
kartka zapełniła się całkowicie okrągłymi literkami.
Z
pobłażaniem popatrzyła na belferkę, oddając jej właśnie pracę i wróciła do
ławki, nie przejmując się za bardzo perspektywą niskiej oceny. Była bowiem
przyzwyczajona do takich niezapowiedzianych kartkówek, a kolejna słaba ocena z
tego przedmiotu, nie była dla niej niczym szczególnym.
Zabrzmiał
dzwonek. Uczniowie wypadli z klas. Czuła się jak tuńczyk w puszce. Brnęła przez
korytarz, przepychając innych uczniów, gdy nagle natknęła się na Nicka.
Siedział na parapecie, zajęty był czytaniem jakiejś książki. Rebbeca już
chciała do niego podejść, lecz jeden z
nauczycieli zatrzymał ją, chcąc zapytać o jakąś, jak zwykle, bardzo istotną
rzecz. Gdy uwolniła się od dłużących się niemiłosiernie pytań, jego już tam nie
było.
Zrezygnowana
wróciła pod swoją salę lekcyjną. Historia. Dla wszystkich przedmiot ten
oznaczał trzydzieści pięć minut nudnej opowieści, poprzedzony „rozmową” z
jednym z nieszczęśników. Dla wszystkich, ale nie dla Rebbecy. Ona, ilekroć ktoś
ją zapytał dlaczego lubi historię, zawsze odpowiadała – bo to nie przedmiot,
tylko nauka o ludziach, którzy kiedyś żyli. Podejmowane przez nich decyzje są
przyczyną wszystkiego, co dziś istnieje. I my również jesteśmy historią. Czy
tego chcemy, czy nie, należymy i zawsze już będziemy należeć do jej części.
Wysoka,
szczupła nauczycielka o wyciągniętej twarzy weszła do klasy spokojnym krokiem,
niosąc pod pachą dziennik. Równie spokojnie zajęła swoje miejsce przy biurku i
zaczęła sprawdzać obecność. Nagle rozległo się pukanie do drzwi i po chwili do
klasy wszedł chłopak. Zamienił z nauczycielką kilka szybkich zdań, po czym
wyszedł. Gdy zamykały się za nim drzwi, do Rebbecy dotarło, że był to Nick.
Opuściwszy
salę, rzuciła się biegiem za mężczyzną o szerokich ramionach idącym środkiem
korytarza. Nie uciekał, ale też nie zwolnił. Szedł dalej, tym samym tempem,
jakby nie słysząc biegnącej dziewczyny. Dopiero gdy go dotknęła, obruszył się
nieco, ale i tak nie spojrzał jej w twarz. Jego wzrok błądził wszędzie,
zachowując jednak bezpieczną odległość od twarzy Rebbecy.
-Zachowałam
się fatalnie, przepraszam. Sama nie wiem dlaczego tak powiedziałam. Czy twoja
propozycja jest dalej aktualna? – mówiła, lecz zanim zdążyła dokończyć, twarz
chłopaka się rozjaśniła, a on wybełkotał tylko: - Piątek, siedemnasta,
lodowisko.
***
Choć
w tym tygodniu zamierzała porządnie przyłożyć się do nauki, jej plany spełzły
na niczym. Nie mogła przestać myśleć o piątkowym spotkaniu z Nickiem. Chociaż w
poniedziałek zdawał się być tajemniczy i w dalszym ciągu nieco obrażony, miała
wrażenie, że jednak ucieszył się z jej przeprosin i samego faktu że nie jest
jej obojętny.
***
Rebbeca
stała w kolejce do kasy, próbując opanować emocje. Starała się przybrać pozę
poważnej i dojrzałej kobiety, jednak z marnym skutkiem. Gdy wreszcie dotarł do
niej Nick, brązowooki
bożyszcz serc nastolatek ,
jej podekscytowanie wzrosło jeszcze bardziej. Niemalże nie była w stanie wystać
w miejscu. Chłopak, widząc jej nienaturalne zachowanie, zapytał: -Czemu jesteś
taka pobudzona?, wysyłając jej przy tym porozumiewawczy uśmiech. – Jak widać
kawa mi nie służy – uśmiechnęła się w odpowiedzi i wyciągnęła portfel, żeby
zapłacić za bilet.
-Więc…jak
ci minął tydzień?- zagadała, udając się w stronę płyty lodowiska.
- No cóż, szczerze… od poniedziałku myślałem głównie o naszym dzisiejszym spotkaniu. – Rebbeca aż wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia, jednak zrobiła to na tyle dyskretnie, że Nick niczego nie zauważył. – Mogę ci zadać pytanie? – zapytał, a w jej myślach już przed nią klęczał, z pierścionkiem zaręczynowym, pytając czy za niego wyjdzie.
- No cóż, szczerze… od poniedziałku myślałem głównie o naszym dzisiejszym spotkaniu. – Rebbeca aż wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia, jednak zrobiła to na tyle dyskretnie, że Nick niczego nie zauważył. – Mogę ci zadać pytanie? – zapytał, a w jej myślach już przed nią klęczał, z pierścionkiem zaręczynowym, pytając czy za niego wyjdzie.
–Rebbeca?-
upewnił się, czy usłyszała, o co ją zapytał. Szybko otrząsnęła się ze swoich
niedorzecznych fantazji, dając mu jednocześnie do zrozumienia, że wcale go nie
słuchała.
– Pytałem, dlaczego wtedy, na dyskotece, tak mnie potraktowałaś– znów się zamyśliła. Nie potrafiła mu odpowiedzieć. A może potrafiła, ale nie chciała? Bo co miała powiedzieć? Że była po prostu o niego zazdrosna? Że nie mogła mu wybaczyć zajścia z urodzin, gdy bawił się w najlepsze, podczas gdy ona siedziała sama? Przegryzała wargę. Setki pomysłów, jak się wywinąć z tej całej krępującej sytuacji, przewijały się przez jej mózg niemalże z prędkością światła. – Miałam zły dzień – powiedziała zwięźle, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że nie chce drążyć już tego tematu.
– Pytałem, dlaczego wtedy, na dyskotece, tak mnie potraktowałaś– znów się zamyśliła. Nie potrafiła mu odpowiedzieć. A może potrafiła, ale nie chciała? Bo co miała powiedzieć? Że była po prostu o niego zazdrosna? Że nie mogła mu wybaczyć zajścia z urodzin, gdy bawił się w najlepsze, podczas gdy ona siedziała sama? Przegryzała wargę. Setki pomysłów, jak się wywinąć z tej całej krępującej sytuacji, przewijały się przez jej mózg niemalże z prędkością światła. – Miałam zły dzień – powiedziała zwięźle, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że nie chce drążyć już tego tematu.
Ostrożnie
postawiła pierwszy krok na płycie, postępując coraz pewniej z każdym kolejnym.
Nick radził sobie o wiele lepiej, ale nie był to dla niego powód, żeby szydzić
z Rebbecy. Cierpliwie zaczekał, aż przypomni sobie umiejętności nabyte w
poprzednich latach i wspólnie zaczęli zataczać najwspanialsze koło w jej życiu.
Jak
na pierwszy raz od dwóch lat, szło jej całkiem nieźle. Łyżwiarstwem figurowym
nie można było tego nazwać, fakt, ale swoimi zdolnościami niespecjalnie
wyróżniała się z tłumu. Niestety, pewność siebie zachwiał niezrównoważony, jej
zdaniem, emocjonalnie chłopak, który pędząc trzy razy szybciej od pozostałych,
popchnął ją wystarczająco silnie, by straciła równowagę.
Całe zdarzenie najprawdopodobniej
skończyłoby się poważną kontuzją, gdyby nie jeżdżący z Rebbecą Nick, który w
porę zareagował, łapiąc dziewczynę w talii. Stanąwszy na równe nogi, popatrzyła
na chłopaka pełnym wdzięczności wzrokiem. On serdecznie się do niej uśmiechnął
i przyjaznym tonem dodał :
-Musisz trochę bardziej uważać. Niestety do Denise Biellmann[1] trochę ci brakuje.
-Musisz trochę bardziej uważać. Niestety do Denise Biellmann[1] trochę ci brakuje.
Na
ten komentarz oboje wybuchnęli śmiechem. Czuła się w jego towarzystwie coraz pewniej i
miała wrażenie, że może temu chłopakowi zaufać. Zauważyła w nim prawdziwego
przyjaciela, a takiego ostatnio bardzo potrzebowała. On również ją polubił i
doskonale to wiedziała. Z chęcią opowiadał kolejne historie, a Rebbecy słuchało
się go bardzo przyjemnie. Miał piękny głos, czego nie omieszkała mu powiedzieć.
-Masz
niesamowitą barwę głosu, wiesz? – przerwała jedną z opowieści na rzecz
komplementu. – Przypomina mi głos jednego z tych Holywoodzkich aktorów, na
których filmach moja mama zawsze płacze. – uzupełniła wypowiedź. Nick się
uśmiechnął i podziękował, ale zauważyła, że był nieco zmieszany. Wypadałoby
zmienić temat, pomyślała.
-A ty oczy- popatrzył na nią głębokim, pełnym nadziei wzrokiem. W pewnym momencie poczuła się wręcz nieswojo, więc, jak gdyby nic się nie stało, odwróciła głowę i zaczęła mówić o czymś zupełnie innym. Nick spochmurniał. Od tego momentu był dziwnie zamyślony i na wywody Rebbecy jedynie od czasu do czasu potakiwał, blado się przy tym uśmiechając.
-A ty oczy- popatrzył na nią głębokim, pełnym nadziei wzrokiem. W pewnym momencie poczuła się wręcz nieswojo, więc, jak gdyby nic się nie stało, odwróciła głowę i zaczęła mówić o czymś zupełnie innym. Nick spochmurniał. Od tego momentu był dziwnie zamyślony i na wywody Rebbecy jedynie od czasu do czasu potakiwał, blado się przy tym uśmiechając.
Widziała,
że coś jest nie tak. Nie chcąc dać po sobie poznać, że zauważyła nagłą zmianę,
kontynuowała świdrującą w mózgu chłopaka wypowiedź, to go szturchając, to
wybuchając nieuzasadnionym śmiechem. Prowadząc taki monolog przez prawie pół
godziny, dziewczyna nieco się zmieszała. Musiała coś zrobić, tylko zachodziła w
głowę co. Nagle, zaskakując przy tym samą siebie, złapała Nicka za rękę,
udając, że jej zachowanie jest naturalne i zwyczajne. Tym miłym dla niego
gestem, wyrwała go z transu, w którym trwał od dłuższego czasu.
Tymczasem
sama biła się z myślami, czy dobrze postąpiła. Zdawała sobie sprawę, że takie
zachowanie jest bardzo sugestywne i może narobić chłopakowi nadziei (a tego
przecież nie chciała), ale na odwrót było już za późno. Muszę więc udawać, że
nic takiego się nie stało, postanowiła, siląc się na uśmiech. Nick zdawał się
być weselszy i bardziej przytomny niż przedtem. Jego policzki nabrały
rumieńców, i wyglądał tak uroczo…
-
Jakieś plany na święta? – powiedział rozradowany Nick, przerywając męczące
rozważania.
- Wracam do domu. To znaczy – tu na chwilę się zamyśliła, nie wiedząc jak nazwać miasteczko, w którym tak wiele się wydarzyło. – Ciocia nas do siebie zaprosiła. Mieszka niedaleko od miejsca, w którym do niedawna mieszkałam. Spędzimy tam wigilię, może zostaniemy na kilka dni. Choć miała z tamtym miejscem wiele niemiłych wspomnień, jakaś część jej cieszyła się na myśl o świętach w rodzinnej miejscowości. Poza tym, po raz pierwszy od pięciu lat, miała przyjechać mama. Nie zostawała na długo, ale nawet te kilka dni spędzonych z niewidzianą tyle lat osobą, były dla niej spełnieniem marzeń. Tak bardzo za nią tęskniła. Nigdy tego nie przyznawała, ale bardzo brakowało jej mamy. Jej ciepła, dobra, zrozumienia- ojciec nie mógł tego zapewnić. Był ważny dla Rebbecy, ale to mama była jej najlepszą przyjaciółką z dziecięcych lat. Pomimo upływu czasu doskonale pamiętała wspólne wyjazdy nad morze. Oczami wyobraźni widziała, jak wspólnie lepiły zamek z piasku, oraz swój zawód, gdy fale morskie zburzyły wspaniałą fortecę. Chciała, by mama była znów z nimi, tak jak wtedy, gdy była małą dziewczynką. Tkwiło w niej jednak przeczucie, że choćby powiedziała prawdę, jej słowa nic nie zmienią, a ona tylko obnaży się z jedynej tajemnicy, o której nie wiedział nikt.
- Wracam do domu. To znaczy – tu na chwilę się zamyśliła, nie wiedząc jak nazwać miasteczko, w którym tak wiele się wydarzyło. – Ciocia nas do siebie zaprosiła. Mieszka niedaleko od miejsca, w którym do niedawna mieszkałam. Spędzimy tam wigilię, może zostaniemy na kilka dni. Choć miała z tamtym miejscem wiele niemiłych wspomnień, jakaś część jej cieszyła się na myśl o świętach w rodzinnej miejscowości. Poza tym, po raz pierwszy od pięciu lat, miała przyjechać mama. Nie zostawała na długo, ale nawet te kilka dni spędzonych z niewidzianą tyle lat osobą, były dla niej spełnieniem marzeń. Tak bardzo za nią tęskniła. Nigdy tego nie przyznawała, ale bardzo brakowało jej mamy. Jej ciepła, dobra, zrozumienia- ojciec nie mógł tego zapewnić. Był ważny dla Rebbecy, ale to mama była jej najlepszą przyjaciółką z dziecięcych lat. Pomimo upływu czasu doskonale pamiętała wspólne wyjazdy nad morze. Oczami wyobraźni widziała, jak wspólnie lepiły zamek z piasku, oraz swój zawód, gdy fale morskie zburzyły wspaniałą fortecę. Chciała, by mama była znów z nimi, tak jak wtedy, gdy była małą dziewczynką. Tkwiło w niej jednak przeczucie, że choćby powiedziała prawdę, jej słowa nic nie zmienią, a ona tylko obnaży się z jedynej tajemnicy, o której nie wiedział nikt.
-Ja też wyjeżdżam, niestety dalej i na znacznie dłużej, do
Hiszpanii. – oznajmił Nick, który w tym momencie nieco posmutniał. – Moja
babcia tam mieszka, a ze względu na swój sędziwy wiek nie może podróżować
samolotem. Prawdę powiedziawszy nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tym razem to
ona do nas przyleciała, ale wiesz jak to z ludźmi starej daty bywa. Jak coś
sobie ubzdurają, to już ich nie przekonasz – uśmiechnął się sam do siebie, po
czym kontynuował.
–W sumie nie narzekam, bo święta w Hiszpanii są naprawdę piękne. Święto Navidad [2], choć obchodzone w tym samym czasie, znacznie różni się od tradycyjnych Świąt Bożego Narodzenia. Przede wszystkim o wiele więcej w nim radości oraz publicznego świętowania na ulicach.
–W sumie nie narzekam, bo święta w Hiszpanii są naprawdę piękne. Święto Navidad [2], choć obchodzone w tym samym czasie, znacznie różni się od tradycyjnych Świąt Bożego Narodzenia. Przede wszystkim o wiele więcej w nim radości oraz publicznego świętowania na ulicach.
W tym momencie urwał, ponieważ przez głośniki rozległ
się komunikat o zakończeniu ślizgawki. W dobrych humorach opuścili teren
lodowiska, po czym pożegnali się i rozeszli
w różne strony.
w różne strony.
________________________________________________________________________
[1] Denise Biellmann- jest mistrzynią Europy i Świata z 1981r. w łyżwiarstwie figurowym.
[1] Denise Biellmann- jest mistrzynią Europy i Świata z 1981r. w łyżwiarstwie figurowym.
[2] Navidad - odpowiednik Świąt Bożego Narodzenia, obchodzony w Hiszpanii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz