czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział XIV


                                                                                                                  Poniedziałek
Raczej należę do grona osób pojętnych, ale magii Świąt zrozumieć nie potrafię. Ciotka wybacza wszystkim dzieciakom, chociaż rozwalają jej dom co najmniej dwa razy dziennie, tata, zazwyczaj nudny człowiek, od prawie czterech godzin chodzi po sklepach kupując rzeczy na Wigilię. Ja z kolei obchodzę się bez telefonu i lokówki, co w moim wypadku jest nie lada wyczynem. Poza tym, co jest chyba najważniejsze, znów chodzę z Justinem. Zdaję sobie sprawę, że związki na odległość raczej nie mają przyszłości, ale kocham go tak bardzo, że nie ma to najmniejszego znaczenia. Mogę tu przyjeżdżać nawet w każdy weekend jeśli będzie trzeba. Bo przecież dla zakochanych nie ma rzeczy niemożliwych…

13:02, pora wyjść z łóżka, powiedziała sobie. Rozmarzona i cała w skowronkach zeszła na dół, by pomóc w lepieniu pierogów. Jak się okazało, ciotunia doskonale poradziła sobie sama, więc wystarczyło wrzucić surowe ciasto do garnka.
Większość ostatniego dnia przed Wigilią spędziła w swoim pokoju. Nie miała ochoty na zabawianie dzieci, więc skłamała, że źle się czuje. Ciotka najwyraźniej łyknęła haczyk, bo pomimo nawału pracy przed Wieczerzą, znalazła czas, by ugotować dla niej rosół. Dziewczyna miała wyrzuty sumienia, że wciąga w tą gierkę poczciwą ciocię, jednak bardzo podniosła ją na duchu myśl, że kobieta tak się o nią troszczy.
Lubiła przyjeżdżać tu na Święta. Choć wielu krewnych niesamowicie ją drażniło, miała jakieś poczucie wspólnoty z tymi ludźmi. Być może przyczyną tego było odmienne pochodzenie jej rodziny. Tata Rebbecy był Amerykaninem, natomiast mama pochodziła z Polski. Wraz ze swoją rodziną przyjechała do Stanów w poszukiwaniu lepszego życia. Poniekąd jej się to udało, ponieważ stworzyła córce lepsze warunki, sama jednak zmuszona była wyjechać do Kanady.
Święta obchodzili podobnie jak Amerykanie, jednak na stole wigilijnym nie mogło zabraknąć pierogów czy barszczu z uszkami. Te polskie potrawy były dla Rebbecy, po śmierci babci, jedyną namiastką prawdziwej ojczyzny.

                                                   ***
Do godziny osiemnastej leżała bezczynnie na łóżku, gapiąc się bez celu w sufit. Nagle ją olśniło – miała się skontaktować z Nickiem! Wygrzebała z walizki laptopa, położyła go na starym drewnianym biurku i włączywszy komputer czekała, aż staruszek raczy się załadować. Gdy uzyskała oczekiwany efekt, wstukała hasło na maila i otworzyła wiadomość, którą otrzymała od przyjaciela. Pisał:
                                 
                                     Droga Rebbeco!
Po 7,5h lotu wreszcie dotarłem. Jestem wykończony.
Madryt jest piękny. Niestety nie ma śniegu, ale z tego co wiem, sytuacja u was wygląda podobnie. Szkoda. Święta bez śniegu tracą cały swój urok.
Już trochę odpocząłem po podróży, więc zaraz zabieram się za przygotowania do uroczystości. Mam masę pracy, a babcia nie odpuści!
Może wprowadzę cię trochę w nasze świąteczne tradycje, bo z tego co mi mówiłaś, jesteś zielona w tym temacie. A więc: wszystko zaczyna się paradą. Ubrani w stroje ludowe ludzie, wychodzą na ulice by tam tańczyć i bawić się w rytm muzyki ludowej (trąbek, bębenków, piszczałek). Wszystko kończy się w stajence. Potem rozchodzimy się do domów.
Kolacja odbywa się zawsze u najstarszego członka rodziny. Nie jest to jednak byle jaka kolacja! Rozpoczyna ją seria przystawek, które stanowią pieczone mięsa, pasztety i wędliny. Obowiązkowo na stole musi sie też znaleźć jamon - suszona szynka, oraz owoce morza. Po nich przychodzi kolej na consome, czyli hiszpański rosół. Koleje potrawy, to różne ryby, a nstępnie danie główne: pieczone prosię lub jagnię. Ostatnia pozycja wieczoru to tradycyjne ciasta drożdżowe z dużą ilością migdałów oraz owoce. Aż mi ślinka cieknie na myśl o tym!
Równie obfity jest pierwszy dzień świąt. Obowiązkowy obiad składa się z reguły z warzywnej zupy z dużą ilością różnorodnych mięs, a w niektórych regionach także z dodatkiem kiełbasy i czarnej kaszanki. Do zupy podaje się pulpety smażone w tłuszczu oraz kurczaka ze śliwkami, orzechami i koniakiem. W niektórych regionach kurczaka zastępuje indyk. Desery to oczywiście ciasta i owoce. Przez całe święta popija się delikatne hiszpańskie wino.
W Hiszpani są też niestety zwyczaje, które bardzo mi się nie podobają. Nie mamy ani choinki, ani prezentów na święta. Dzieci otrzymują podarunki dopiero na Trzech Króli. Moim zdaniem ta tradycja jest do modyfikacji, ale moje zdanie nie ma tu żadnego znaczenia.
Opisałem ci już chyba wszystko, co mogłem. Teraz kolej na ciebie! Czekam z niecierpliwością na odpowiedź ~
                                                                                                         Nick

Rebeca zaczęła się zastanawiać. Nie wydarzyło się nic ciekawego, co mogłaby mu opowiedzieć. No…może nie zupełnie… Ale przecież nie mogła mu powiedzieć, że znów jest z Justinem. Miała  dziwne przeczucie, że gdyby to zrobiła, zniszczyłaby wszystko. Była w potrzasku. Może po prostu skupię się na opisie okolicy, wykombinowała. W sumie Nick nie zdradzał jej żadnych pikantnych szczegółów z życia, a jedynie przedstawiał tradycje. Nie jest tak źle, pocieszyła samą siebie i zabrała się do pisania.

                                                       Drogi Nicku!
Jest mi niezmiernie miło, że w szle świątecznych przygotować znalazłeś czas, żeby do mnie napisać. U mnie… cóż. Tak sobie. Cieszę się, że tu jestem, ponieważ zobaczę się z mamą. Reszta w sumie nie ma dla mnie większego znaczenia.
Masz rację, nie ma śniegu. Brakuje mi już białych Świąt. Zamiast tego ta beznadziejna chlapa. Można przez to wpaść w depresję, nie sądzisz?
Twoje Święta muszą być niezapomnianym przeżyciem. Ciężko mi to obiektywnie ocenić tylko na podstawie opisu, ale brzmi naprawdę rewelacyjnie! Prezentami się nie zrażaj! Jeśli chcesz, możemy sobie coś nawzajem kupić i wręczyć, gdy już wrócisz?
Przepraszam, że tak krótko piszę, ale w świetle twoich rewelacji ciężko mi je przebić moimi błahymi sprawami. Ponieważ przed jutrzejszym dniem najprawdopodobniej już się nie skontaktujemy, chciałabym ci życzyć zdrowych, wesołych i spokojnych świąt, spełnienia najskrytszych marzeń, i wszystkiego co najlepsze!
Mocno ściskam ~
                                                                                                    Rebbeca    

Zamknęła laptopa i zebrała się w sobie, by wyjść z pokoju. Zbiegła na dół, a tam cała rodzina siedziała w salonie, śpiewając wspólnie kolędy. Może te Święta nie będą wcale takie straszne, pomyślała, a następnie przyłączyła się do rodzinnego kolędowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz