Poniedziałek
Raczej
należę do grona osób pojętnych, ale magii Świąt zrozumieć nie potrafię. Ciotka
wybacza wszystkim dzieciakom, chociaż rozwalają jej dom co najmniej dwa razy
dziennie, tata, zazwyczaj nudny człowiek, od prawie czterech godzin chodzi po
sklepach kupując rzeczy na Wigilię. Ja z kolei obchodzę się bez telefonu i
lokówki, co w moim wypadku jest nie lada wyczynem. Poza tym, co jest chyba
najważniejsze, znów chodzę z Justinem. Zdaję sobie sprawę, że związki na
odległość raczej nie mają przyszłości, ale kocham go tak bardzo, że nie ma to
najmniejszego znaczenia. Mogę tu przyjeżdżać nawet w każdy weekend jeśli będzie
trzeba. Bo przecież dla zakochanych nie ma rzeczy niemożliwych…
13:02, pora wyjść z łóżka, powiedziała sobie. Rozmarzona i cała w skowronkach zeszła na dół, by pomóc w lepieniu pierogów. Jak się okazało, ciotunia doskonale poradziła sobie sama, więc wystarczyło wrzucić surowe ciasto do garnka.
Większość
ostatniego dnia przed Wigilią spędziła w swoim pokoju. Nie miała ochoty na
zabawianie dzieci, więc skłamała, że źle się czuje. Ciotka najwyraźniej łyknęła
haczyk, bo pomimo nawału pracy przed Wieczerzą, znalazła czas, by ugotować dla
niej rosół. Dziewczyna miała wyrzuty sumienia, że wciąga w tą gierkę poczciwą
ciocię, jednak bardzo podniosła ją na duchu myśl, że kobieta tak się o nią
troszczy.
Lubiła przyjeżdżać tu na Święta. Choć wielu
krewnych niesamowicie ją drażniło, miała jakieś poczucie wspólnoty z tymi
ludźmi. Być może przyczyną tego było odmienne pochodzenie jej rodziny. Tata
Rebbecy był Amerykaninem, natomiast mama pochodziła z Polski. Wraz ze swoją
rodziną przyjechała do Stanów w poszukiwaniu lepszego życia. Poniekąd jej się
to udało, ponieważ stworzyła córce lepsze warunki, sama jednak zmuszona była
wyjechać do Kanady.
Święta obchodzili podobnie jak Amerykanie,
jednak na stole wigilijnym nie mogło zabraknąć pierogów czy barszczu z uszkami.
Te polskie potrawy były dla Rebbecy, po śmierci babci, jedyną namiastką prawdziwej
ojczyzny.
***
Do godziny osiemnastej leżała bezczynnie na
łóżku, gapiąc się bez celu w sufit. Nagle ją olśniło – miała się skontaktować z
Nickiem! Wygrzebała z walizki laptopa, położyła go na starym drewnianym biurku
i włączywszy komputer czekała, aż staruszek raczy się załadować. Gdy uzyskała
oczekiwany efekt, wstukała hasło na maila i otworzyła wiadomość, którą
otrzymała od przyjaciela. Pisał:
Droga Rebbeco!
Po 7,5h
lotu wreszcie dotarłem. Jestem wykończony.
Madryt
jest piękny. Niestety nie ma śniegu, ale z tego co wiem, sytuacja u was wygląda
podobnie. Szkoda. Święta bez śniegu tracą cały swój urok.
Już
trochę odpocząłem po podróży, więc zaraz zabieram się za przygotowania do
uroczystości. Mam masę pracy, a babcia nie odpuści!
Może
wprowadzę cię trochę w nasze świąteczne tradycje, bo z tego co mi mówiłaś,
jesteś zielona w tym temacie. A więc: wszystko zaczyna się paradą. Ubrani w
stroje ludowe ludzie, wychodzą na ulice by tam tańczyć i bawić się w rytm
muzyki ludowej (trąbek, bębenków, piszczałek). Wszystko kończy się w stajence.
Potem rozchodzimy się do domów.
Kolacja
odbywa się zawsze u najstarszego członka rodziny. Nie jest to jednak byle jaka
kolacja! Rozpoczyna ją seria przystawek, które stanowią
pieczone mięsa, pasztety i wędliny. Obowiązkowo na stole musi sie też znaleźć jamon - suszona szynka, oraz owoce
morza. Po nich przychodzi kolej na consome,
czyli hiszpański rosół. Koleje potrawy, to różne ryby, a nstępnie danie główne:
pieczone prosię lub jagnię. Ostatnia pozycja wieczoru to tradycyjne ciasta
drożdżowe z dużą ilością migdałów oraz owoce. Aż mi ślinka cieknie na myśl o
tym!
Równie obfity jest pierwszy dzień świąt.
Obowiązkowy obiad składa się z reguły z warzywnej zupy z dużą ilością
różnorodnych mięs, a w niektórych regionach także z dodatkiem kiełbasy i
czarnej kaszanki. Do zupy podaje się pulpety smażone w tłuszczu oraz kurczaka
ze śliwkami, orzechami i koniakiem. W niektórych regionach kurczaka zastępuje
indyk. Desery to oczywiście ciasta i owoce. Przez całe święta popija się
delikatne hiszpańskie wino.
W Hiszpani są też niestety zwyczaje,
które bardzo mi się nie podobają. Nie mamy ani choinki, ani prezentów na święta.
Dzieci otrzymują podarunki dopiero na Trzech Króli. Moim zdaniem ta tradycja
jest do modyfikacji, ale moje zdanie nie ma tu żadnego znaczenia.
Opisałem ci już chyba wszystko, co
mogłem. Teraz kolej na ciebie! Czekam z niecierpliwością na odpowiedź ~
Nick
Rebeca zaczęła się
zastanawiać. Nie wydarzyło się nic ciekawego, co mogłaby mu opowiedzieć.
No…może nie zupełnie… Ale przecież nie mogła mu powiedzieć, że znów jest z
Justinem. Miała dziwne przeczucie, że
gdyby to zrobiła, zniszczyłaby wszystko. Była w potrzasku. Może po prostu
skupię się na opisie okolicy, wykombinowała. W sumie Nick nie zdradzał jej
żadnych pikantnych szczegółów z życia, a jedynie przedstawiał tradycje. Nie
jest tak źle, pocieszyła samą siebie i zabrała się do pisania.
Drogi Nicku!
Jest mi niezmiernie miło, że w szle świątecznych przygotować
znalazłeś czas, żeby do mnie napisać. U mnie… cóż. Tak sobie. Cieszę się, że tu
jestem, ponieważ zobaczę się z mamą. Reszta w sumie nie ma dla mnie większego
znaczenia.
Masz rację, nie ma śniegu. Brakuje mi już białych Świąt.
Zamiast tego ta beznadziejna chlapa. Można przez to wpaść w depresję, nie
sądzisz?
Twoje Święta muszą być niezapomnianym przeżyciem. Ciężko mi
to obiektywnie ocenić tylko na podstawie opisu, ale brzmi naprawdę
rewelacyjnie! Prezentami się nie zrażaj! Jeśli chcesz, możemy sobie coś
nawzajem kupić i wręczyć, gdy już wrócisz?
Przepraszam, że tak krótko piszę, ale w świetle twoich
rewelacji ciężko mi je przebić moimi błahymi sprawami. Ponieważ przed
jutrzejszym dniem najprawdopodobniej już się nie skontaktujemy, chciałabym ci
życzyć zdrowych, wesołych i spokojnych świąt, spełnienia najskrytszych marzeń,
i wszystkiego co najlepsze!
Mocno ściskam ~
Rebbeca
Zamknęła laptopa i zebrała się w sobie, by wyjść z pokoju.
Zbiegła na dół, a tam cała rodzina siedziała w salonie, śpiewając wspólnie
kolędy. Może te Święta nie będą wcale takie straszne, pomyślała, a następnie
przyłączyła się do rodzinnego kolędowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz