Nazajutrz
spędzali z Justinem prawie każdą wolną chwilę. Był miły, zabawny, troskliwy.
Momentami przypominał jej Toma, jednak ogółem bardzo się różnili. Justin lubił
się śmiać i był otwarty. Kiedy tylko na niego spoglądała, mimochodem, od razu
robiło jej się weselej. O takim przyjacielu od zawsze marzyła. Nie chciała znów
się wiązać, bo nie do końca pozbierała się po Tomie, jednak nie miała nic
przeciwko, by Justin przebywał w jej towarzystwie, oraz by po wspólnych
wypadach odprowadzał ją do domu.
Po
upływie pół roku znała go na niemal na wylot. Równie dobrze nie dogadywała się
nawet z rodzicami. Wiedziała o nim wszystko, z wyjątkiem jednego. Justin był w
niej szaleńczo zakochany. Niestety nie miał odwagi jej tego powiedzieć, bo bał
się, że go odtrąci. W końcu tyle nasłuchiwał się o tym, co Tom jej zrobił, jak
bardzo go za to nienawidzi i że nie chce już mieć żadnego chłopaka… że
postanowił się poddać.
Było to dla niego trudne, ponieważ z każdym jej uśmiechem jego serce biło szybciej, a gdy wznosił się na wyżyny swych fantazji docierała do niego myśl, że nigdy nie będzie jego.
Było to dla niego trudne, ponieważ z każdym jej uśmiechem jego serce biło szybciej, a gdy wznosił się na wyżyny swych fantazji docierała do niego myśl, że nigdy nie będzie jego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz