Tego dnia była
wyjątkowo niespokojna. Od rana kręciła się nerwowo po domu, ględząc bez
przerwy, że nie ma się w co ubrać. Umyła głowę, wymalowała oczy, położyła
odrobinę pudru na policzki i, co nigdy wcześniej jej się nie zdarzało,
wymalowała usta szminką. W dodatku czerwoną. Włożyła na siebie śliczną, zwiewną
turkusową sukienkę, która w talii nieco ją opinała, pokazując przy tym jej
niezwykle kobiece kształty. Gdy zeszła na dół po schodach, jej mama aż pisnęła
na jej widok.
Rzeczywiście, wyglądała nieziemsko.
Rzeczywiście, wyglądała nieziemsko.
Około godziny dziewiętnastej
przyszedł po nią Tom. Ubrany był w zwykłe jeansy, koszulę w kratkę włożoną w
spodnie i czarne trampki. Ten ubiór sprawiał, że wydawał się jej młodszy, i
można powiedzieć, mniej dojrzały niż wówczas. Mimo wszystko wyraz twarzy
pozostał taki sam, i ubiór nie był w stanie odebrać mu jego wdzięku. Na widok
Rebbecy nabrał powietrza w usta, podnosząc brwi i uśmiechnął się, nie wiedząc
zbytnio co powiedzieć. Wybełkotał więc krótkie „Wyglądasz pięknie” i wyszli
razem z domu.
Na salę kinową weszli
tuż przed rozpoczęciem się seansu. Zajęli środkowe miejsca z tyłu i w tym samym
momencie zgasły wszystkie światła. W ciemności Tom zdawał się być jeszcze
przystojniejszy. Dodawało mu to powagi i uroku zarazem.
Kilkakrotnie podczas projekcji Rebbeca przyłapała się na tym, że zamiast patrzeć na film, spoglądała na niego. Czasem, gdy się śmiał, miała wrażenie, że to jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziała. Momentami nawet film przestawał ją interesować. Wolała go podziwiać ; pięknego, swobodnego i niczego nieświadomego.
Kilkakrotnie podczas projekcji Rebbeca przyłapała się na tym, że zamiast patrzeć na film, spoglądała na niego. Czasem, gdy się śmiał, miała wrażenie, że to jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziała. Momentami nawet film przestawał ją interesować. Wolała go podziwiać ; pięknego, swobodnego i niczego nieświadomego.
Gdy wreszcie męcząca
komedia dobiegła końca, a Rebbeca z ulgą opuściła salę kinową, postanowiła
przed wyjściem skorzystać z toalety. Szybko załatwiła swoją potrzebę, przy
okazji poprawiając fryzurę i makijaż po czym wyszła z ubikacji.
Tom czekał na nią przed toaletami. Stał jakby zamyślony, jednak gdy tylko przyszła Rebbeca, otrząsnął się i wrócił do swojego codziennego zachowania, które ona już dobrze znała.
Tom czekał na nią przed toaletami. Stał jakby zamyślony, jednak gdy tylko przyszła Rebbeca, otrząsnął się i wrócił do swojego codziennego zachowania, które ona już dobrze znała.
- Jak ci się podobał
film? – zagadał, kiedy wychodzili z kina.- Średnio… po tak znakomitej obsadzie spodziewałam się czegoś lepszego.
- A mi się podobał. Może niektóre sceny były zbyt przerysowane, ale fabuła była
bardzo ciekawa.
Dalej szli w
milczeniu. Od czasu do czasu na niego zerkała, tak jak podczas filmu, z tą
różnicą, że teraz nie musiała się już z tym kryć. On z resztą też na nią
patrzył. Tak nieśmiało… nawet zbyt nieśmiało jak na niego, pomyślała Rebbeca.
W pewnym momencie przystanęli. Stali na ulicy, dość słabo oświetlonej. Wokół było mało domów, mało drzew, mało wszystkiego. Nie przejeżdżały tędy auta, przynajmniej nie wtedy. Byli sami.
- Spójrz w gwiazdy. – powiedział do niej delikatnym, lecz stanowczym głosem
- Jakie piękne. Nigdy przedtem nie widziałam, by świeciły takim blaskiem.
- Patrzysz czasem w gwiazdy?
Nie odpowiedziała. Popatrzyła tylko smutnym wzrokiem i opuściła głowę. Patrzyła chwilę na nierówną drogę, po czym podniosła twarz i spojrzała w gwiazdy. Widziała każdą, nawet najdrobniejszą. Było ich tam miliony, a każda z nich miała inną historię godną wysłuchania.
W pewnym momencie przystanęli. Stali na ulicy, dość słabo oświetlonej. Wokół było mało domów, mało drzew, mało wszystkiego. Nie przejeżdżały tędy auta, przynajmniej nie wtedy. Byli sami.
- Spójrz w gwiazdy. – powiedział do niej delikatnym, lecz stanowczym głosem
- Jakie piękne. Nigdy przedtem nie widziałam, by świeciły takim blaskiem.
- Patrzysz czasem w gwiazdy?
Nie odpowiedziała. Popatrzyła tylko smutnym wzrokiem i opuściła głowę. Patrzyła chwilę na nierówną drogę, po czym podniosła twarz i spojrzała w gwiazdy. Widziała każdą, nawet najdrobniejszą. Było ich tam miliony, a każda z nich miała inną historię godną wysłuchania.
Wtedy on złapał jej
rękę. Była ciepła, silna i jej dotyk sprawił, że przestała patrzeć na niebo i
spojrzała mu w oczy. Jej lśniały, niczym gwiazdy nad nimi. Jego były ciemne,
opanowane, tajemnicze, takie jak zawsze. W pewnym momencie przyciągnął ją do
siebie. Założył swoje ręce na jej talii, w miejscu, gdzie sukienka była
najmocniej opięta i można by powiedzieć, że siłą woli sprawił, iż oplotła ręce
wokół jego szyi. Potem zbliżali się do siebie coraz bardziej, aż w końcu ich
usta złączyły się w pocałunku, tak długo przez Rebbecę oczekiwanym.
Awwwwww :3
OdpowiedzUsuńFajne, fajnie :) Świetnie się czyta twoje opowiadania, mają coś w sobie ;) Ciekawie tu ;)
Zaobserwowałam bym, ale nie ma chyba tego do obs :c.
Będę wpadać ;)